czwartek, 31 lipca 2014

Chleb na sodzie. Lawenda.



Bardzo chciałam napisać romantyczną i uduchowioną notkę na temat lawendy. Prawda jest jednak taka, że choć jestem z natury niepoprawną romantyczką, to dziś nie mam w ogóle nastroju na takie wynurzenia.

Nie posiadam za grosz talentu do ogrodnictwa. Za każdym razem, gdy próbuję pomóc jakoś w ogrodzie, wydarza się nieszczęście. Raz dokopałam się do rury z gazem. Kiedy indziej, kiedy razem z ojcem wyznaczaliśmy miejsce pod kompostownik, za każdym razem trafiałam na żyłę wodną. Aż wreszcie w zeszły weekend uszkodziłam rurę nawadniającą na działce rodziców mojego partnera… Tak, zdecydowanie utwierdzam się w przekonaniu, że powinnam się trzymać z daleka od łopaty. Jedynymi dwoma roślinami, których uprawa jest dla mnie prosta są storczyki i lawenda.

Ta ostatnia rozrosła się w potężne kępy w ogrodzie moich rodziców i co roku kwitnie miliardem błękitno-fioletowych kwiatów, dając radość owadom oraz przede wszystkim - ludziom. Przez kilka ostatnich lat stawiałam sobie za cel przetwarzać lawendę na jak najwięcej użytecznych rzeczy. Suszę ją więc w ilościach hurtowych (jak na potrzeby jednej osoby). Robiłam już lawendowe mydło, lawendowe świeczki, lawendowe paczuszki przeciw molom (wyjątkowo skuteczne), olejek aromatyzowany lawendą… Naprawdę sporo różności się uzbierało. W tym roku testuję lawendę w kuchni. I jak na razie jest to dla mnie objawienie.

Lawenda, jeżeli jeszcze tego nie wiedzieliście, jest jadalna. Więcej – nadaje potrawom wykwintnego, perfumowanego aromatu. W związku z tym szczególnie dobrze nadaje się do deserów i napojów.

Ja dodałam ją na początek do szybkiego chleba na sodzie. Ostatnimi czasy każdy weekend mam zagospodarowany wyjazdowo. W związku z czym nie mam czasu na powolne pieczenie chleba na zaczynie (który uwielbiam). Nie chciałam jednak zrezygnować z domowego chleba jako takiego, bo nic nie pasuje lepiej do grilla niż pajda dobrego chleba. Całość, wraz z pieczeniem nie zajmuje dłużej niż godzinę. Wystarczy wstać rano, włączyć piekarnik, zagnieść ciasto, uformować je w kulkę i wstawić do pieca na 40 minut. W tym czasie można iść pod prysznic, albo – jak ja – na krótki jogging, a po powrocie dom będzie pachnieć niesamowicie. Jedyną wadą tego chleba jest to, że nie najlepiej kroi się następnego dnia. 
Ale wątpię, żeby do niego doczekał. ;-)



Szybki chleb na sodzie
275g mąki chlebowej
200g mąki żytniej razowej
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
1 czubata łyżka stołowa suszonej lawendy
3 płaskie łyżki miodu
300ml maślanki

Przepis jest wypadkową kilku przepisów z książek oraz internetu.

Piekarnik rozgrzać do 200 C z blachą w środku (tą, która idzie w komplecie z piekarnikiem). Miód, jeśli jest scukrzony, podgrzać by stał się płynny i wymieszać w dzbanku z maślanką. W misce wymieszać dokładnie wszystkie suche składniki. Dolać maślankę z miodem i wyrobić gładkie ciasto. Ciasto może się delikatnie lepić do ręki, ale jeśli lepi się bardzo mocno, tak, że nie da się go uformować w kulę, można je podsypać mąką. Z ciasta zrobić zgrabną kulę. Blachę do pieczenia posypać mąką, ułożyć na niej kulę ciasta i naciąć ją na czubku w kształt gwiazdki.
Piec 40 minut.

Fantastyczny z samym masłem, równie pyszny z fetą i pomidorem.

Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz