Bardzo chciałam napisać
romantyczną i uduchowioną notkę na temat lawendy. Prawda jest jednak taka, że
choć jestem z natury niepoprawną romantyczką, to dziś nie mam w ogóle nastroju
na takie wynurzenia.
Nie posiadam za grosz talentu do
ogrodnictwa. Za każdym razem, gdy próbuję pomóc jakoś w ogrodzie, wydarza się
nieszczęście. Raz dokopałam się do rury z gazem. Kiedy indziej, kiedy razem z
ojcem wyznaczaliśmy miejsce pod kompostownik, za każdym razem trafiałam na żyłę
wodną. Aż wreszcie w zeszły weekend uszkodziłam rurę nawadniającą na działce
rodziców mojego partnera… Tak, zdecydowanie utwierdzam się w przekonaniu, że
powinnam się trzymać z daleka od łopaty. Jedynymi dwoma roślinami, których
uprawa jest dla mnie prosta są storczyki i lawenda.
Ta ostatnia rozrosła się w
potężne kępy w ogrodzie moich rodziców i co roku kwitnie miliardem
błękitno-fioletowych kwiatów, dając radość owadom oraz przede wszystkim - ludziom.
Przez kilka ostatnich lat stawiałam sobie za cel przetwarzać lawendę na jak
najwięcej użytecznych rzeczy. Suszę ją więc w ilościach hurtowych (jak na
potrzeby jednej osoby). Robiłam już lawendowe mydło, lawendowe świeczki,
lawendowe paczuszki przeciw molom (wyjątkowo skuteczne), olejek aromatyzowany
lawendą… Naprawdę sporo różności się uzbierało. W tym roku testuję lawendę w
kuchni. I jak na razie jest to dla mnie objawienie.
Lawenda, jeżeli jeszcze tego nie
wiedzieliście, jest jadalna. Więcej – nadaje potrawom wykwintnego, perfumowanego
aromatu. W związku z tym szczególnie dobrze nadaje się do deserów i napojów.
Ja dodałam ją na początek do
szybkiego chleba na sodzie. Ostatnimi czasy każdy weekend mam zagospodarowany
wyjazdowo. W związku z czym nie mam czasu na powolne pieczenie chleba na
zaczynie (który uwielbiam). Nie chciałam jednak zrezygnować z domowego chleba
jako takiego, bo nic nie pasuje lepiej do grilla niż pajda dobrego chleba. Całość,
wraz z pieczeniem nie zajmuje dłużej niż godzinę. Wystarczy wstać rano, włączyć
piekarnik, zagnieść ciasto, uformować je w kulkę i wstawić do pieca na 40
minut. W tym czasie można iść pod prysznic, albo – jak ja – na krótki jogging,
a po powrocie dom będzie pachnieć niesamowicie. Jedyną wadą tego chleba jest
to, że nie najlepiej kroi się następnego dnia.
Szybki chleb na sodzie
275g mąki chlebowej
200g mąki żytniej razowej
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
1 czubata łyżka stołowa suszonej lawendy
3 płaskie łyżki miodu
300ml maślanki
Przepis jest wypadkową kilku przepisów z książek oraz internetu.
Piekarnik rozgrzać do 200 C z blachą w środku (tą, która idzie w komplecie z piekarnikiem). Miód, jeśli jest scukrzony, podgrzać by stał się płynny i wymieszać w dzbanku z maślanką. W misce wymieszać dokładnie wszystkie suche składniki. Dolać maślankę z miodem i wyrobić gładkie ciasto. Ciasto może się delikatnie lepić do ręki, ale jeśli lepi się bardzo mocno, tak, że nie da się go uformować w kulę, można je podsypać mąką. Z ciasta zrobić zgrabną kulę. Blachę do pieczenia posypać mąką, ułożyć na niej kulę ciasta i naciąć ją na czubku w kształt gwiazdki.
Piec 40 minut.
Fantastyczny z samym masłem, równie pyszny z fetą i pomidorem.
Smacznego!
